20 lutego 2010

Hepi.

No i ja na samym początku blogowej drogi zostałam wciągnięta przez CherryCollę w akcję tzw. 'Happy Blog'. Długo ociągałam się z jakimikolwiek wywodami, ale ze mam w końcu chwilę sam na sam ze sobą, postanowiłam to niecnie wykorzystać. Zatem, do roboty! Czyli 10 rzeczy, które mnie uszczęśliwia.

(kolejność przypadkowa)


  1. Mój osobisty MÓJ. Zbudowaliśmy z czegoś kruchego i ulotnego coś, co jest podstawą naszej codziennej egzystencji. Miłość znalazła mnie nieoczekiwanie ponad rok temu i od tamtego czasu daje mi radość i pozwala przetrwać gorsze chwile. Tak długo uczyliśmy się siebie, zycia razem, tyle obydwoje z tego uczucia wynosimy. Nic i nikt nam tego nie odbierze. I w sumie tu, gdybym się uparła, mogłabym zakończyć temat Szczęście...ale nie będę sie upierać;)

  2. Zwierzyniec. Zaczynając od najnowszego członka rodziny, czyli Tekili, przez świnkę morską- Zygmunta, po Blackiego- mojego pierwszego psiaka, który teraz dumnie dotrzymuje towarzystwa moim dziadkom. Zwierzaki te mają swoje oddzielne historie. Blackiego uratowaliśmy przed utopieniem, Zygmunt to moja najcudowniejsza pamiątka z pracy w sklepie zoologicznym, a Tekila wiele przeszła zanim do nas trafiła z Łęczyckiego schroniska. Od kiedy u nas jest stwierdzenie 'oddychaj przez sierść' nabrało znaczenia.

  3. Rodzina. A mam ją cudowną. Gdyby nie rodzice nie byłabym teraz na takim etapie zycia, na jakim jestem. Tylko dzięki nim i ich pomocy mogłam pójść o krok dalej. Ich tolerancja i wsparcie, to najlepsze, co mogli mi dać:) To samo tyczy się dziadków;)

  4. Chwila spokoju, cichy, ciepły kącik, wielki kubek owocowej herbaty (a mam ich całą kolekcję), ksiązka, ciepły koc (w czasie lata zacienione słońce i hamak między jabłonkami). To, co przez moment pozwala mi spojrzeć w głąb siebie i pomyśleć. Pomyśleć właśnie nad tym jaka jestem szczęśliwa w tym miejscu i w tym czasie. Tutaj podłączę tez samotne siedzenie w domu, kiedy jestem pełna energii, tańczę do muzyki z TRACE, albo skaczę po całym pokoju przy filmach Bollywoodzkich (albo 'One Love'). Niestety ostatnio nie ma okazji do samotnego przesiadywania w domu.
  5. Moja praca;) Od kiedy skończyłam 16 lat zawsze pracuję. Nie robię tego z obowiązku, ale z przyjemności, chęci powolnego usamodzielnienia się, a do tego przebywania między ludźmi. Ogólnie jestem człowiekiem czynu, nie nauki. Nie odczułam na sobie wzrostu bezrobocia, wręcz przeciwnie- kiedy tylko potrzebowałam dodatkowych funduszy, czy miałam wolny czas, praca sama mnie znajdywała. Nie chcę krakać, ani zapeszać i mam nadzieję, że taki stan rzeczy utrzyma się jeszcze długo. Teraz pracuję w jednym z krakowskich kin. Powoli uzalezniam się od tego miejsca, klimatu, ludzi i ich specyficznego poczucia humoru. Przesiaduję tam często, nieczęsto pracuję;)
  6. Szczęście to tez te codzienne chwile. Jedzenie lodów, które uwielbiam, spacery i wystawianie buziek do słońca, radość z pierwszego śniegu i orzeźwiające kąpiele w lecie. Rozmowy z Kubą, leżenie w łóżku i zaśmiewanie się do łez, to swoboda, jaką czuję będąc z Nim.
  7. Prawdziwą wewnętrzną radość osiągam też podczas imprez, tych w klubach i tych kulturalnych, czy to festiwal, teatr, opera, koncert muzyczny, wszędzie tam, gdzie jest tłum zasłuchanych ludzi i głośne basy, gdzie widzę na twarzach muzyków prawdziwą pasję- jestem szczęśliwa i...wzruszona. Chyba jeszcze nikomu tego nie mówiłam, ale w takich momentach chamuję łzy, które zbierają mi się w kącikach oczu. Czy Wy też wtedy czujecie takie dziwne uczucie, dreszcze przeszywające ciało? Okrutnie wspaniałe.
  8. O rany! Myślę, myślę...i jak mogłam zapomnieć?! SPANIE! Przecież to nieodłączna część ludzkiej egzystencji, dla czego więc nie zrobić z niej wielkiej przyjemności niosącej radość? Kurczę no, uwielbiam spać, chociaż bardzo chciałabym być rannym ptaszkiem podziwiającym wschody słońca, mającym czas na wszystko. Jak narazie jestem rozleniwionym kurakiem, który dozuje sobie sen ustawiajac budzik na maksymalnie najpóźniejszą godzinę, a potem palcem przeciwstawnym z uporem maniaka przedłuzam drzemkę o kolejne 9 minut. Dlatego bardzo często zamiast na 8 pojawiam się na Uczelni po 12. Niestety ciągnie się to za mną już od gimnazjum. Jak widać i wady potrafią człowieka uszczęśliwić (a moze i głownie one?;p)
  9. Uszczęśliwia mnie widok szczęśliwych ludzi. I tyle.
  10. No za-ku-py. Musiało do tego, w końcu dojść, wszyscy na to właśnie czekali. Daję się ponieść swej materialistycznej duszy i w momencie uchwycenia w swe łapczywe łapska jakiegoś wyjątkowego cudeńka (pojęcie względne) czuję tę ogarniającą radość (uczucie porównywalne do tego z pkt. 7, nooo moze bez tych łez). Cieszą mnie jednak tylko łupy zchwytane WWO*, najczęściej dzieje się to w lumpeksach i na wyprzedażach. I tak, przyznam się, lubię galerie handlowe! Żeby nie było, że to tylko konsumpcjonizm w czystej postaci: na temat konsumpcjonizmu właśnie, galerii handlowych, oraz sacrum związanego z tym tematem wypowiadałam się na swoim egzaminie z antropologii kulturowej, z którego wyniosłam piękną 4+.

To by było na tyle moich wypocin, które czekały tu na mnie od wielu dni. A do zabawy zapraszam Pannę Annę (http://anusiapaniusia.blogspot.com), Jej na pewno opisywanie Szczęścia dobrze zrobi=D Bisz, czekam!

W prezenciku takim małym dodaję zdjęcie z imprezy (w końcu wspólnej!), które uwielbiam, bo nightnews'owe zdjęcia uwielbiać trzeba=D Kurna, Kubuś sorry, że bez Twojej zgody, wykorzystałam tu znane powiedzonko 'Co je moje to je Twoje....'





*W Wyjątkowych Okolicznościach, noooo;)

3 komentarze:

  1. w takim razie będzie, tylko niech się ogarnę bo dzisiaj już śpiąca :)
    swoją drogą, mam propozycję, ale to będę na dniach się odzywać :)

    OdpowiedzUsuń

to NIE jest miejsce na Twoją reklamę! Komentarze z linkami do aukcji itp. będą usuwane.

Za wszystkie inne komentarze serdecznie dziękuję=)