11 września 2010

powrót do rzeczywistości...

No i już po. Staram się powoli ogarnąć po powrocie z szesnastodniowego oderwania się od rzeczywistości. Sprytnie przedłużyliśmy sobie lato i teraz powracamy uśmiechnięci i opaleni, aby zawojować sezon jesień-zima 2010/11.

Barcelonę poznaliśmy chyba od każdej mozliwej strony. Zobaczyliśmy chyba wszystko, co dało się zobaczyć. Od bogatych, snobistycznych ulic, przez cuda architektury, turystyczne ciekawostki i miejsca uwielbiane przez mieszkańców, po biedne, cuchnące dzielnice, na których nie było ani jednego turysty. Nauczyliśmy się oszukiwać bramki metra i rozsmakowaliśmy się w tuńczyku z puszki. Wiele rzeczy nas zachwyciło, wiele zadziwiło, niektóre tez zaskoczyły. Myślę, ze udało nam się osiągnąć nasz cel- przesiąkliśmy na trochę tym miastem, jego zgiełkiem, rytmem...

Moje ulubione zdjęcia zrobione tam.


Ile razy przechodziłam koło tego plakatu włączała mi się ogromna tęsknota za Tekilą...

Jeden z domów Gaudiego. Zawładnął on Barceloną, jest wszędzie, nawet na płytkach chodnikowych. Dom ten prezentuje ponoć walkę św. Jerzego ze smokiem.


Jedna z bocznych uliczek w centrum Barcelony. Wystarczy tylko skręcić z głównej ulicy La Rambli, aby znaleźć się w innym świecie. Pięknie wygląda, ale strasznie śmierdzi;)





















4 komentarze:

  1. Oj zazdroszczę wyjazdu :)
    Super , że Wam się udały wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uwielbiam Barcelonę :) Zazdroszczę wyjazdu, ja marzę, żeby tam wrócić!

    OdpowiedzUsuń
  3. mam nadzieję, że w następnym poście będzie trochę Ciebie na hiszpańskich zdjęciach:)
    fajnie, że wróciłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  4. zazdroszczę :)

    piekne zdjęcia

    pierwszy zestaw baaardzo w moim stylu, lubię warstwy :)

    http://jadorehardcore.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

to NIE jest miejsce na Twoją reklamę! Komentarze z linkami do aukcji itp. będą usuwane.

Za wszystkie inne komentarze serdecznie dziękuję=)