22 grudnia 2010

zimowy spacer

Cudownie było się w końcu wybrać nad Wisłę. Uwielbiam ten zimowy klimat pod Wawelem, gdzie spacerujemy całkiem sami, jakby ludzie zapomnieli o tym miejscu. Kilka lat temu raz w tygodniu chodziłam tam z koleżanką karmić łabędzie. Pamiętam, że było to niezwykle relaksujące, chyba muszę do tego zwyczaju wrócić. Cieszę się, że udało mi się namówić Mojego na ten zimowy spacer, bo Wtorek był ciepły i przyjemny.
Pokazuję Wam tutaj miks zdjęć. Mam problemy z dogadaniem się z nowym aparatem, ale musimy się dotrzeć tak jak z cyfrówką. Zaprzyjaźnimy się.

Był już naszyjnik na płaszczu? teraz czas na kwiatka na czapce! Nie dam się ogólnej szarości!


To było niesamowite! Zatrzymalismy się na chwilkę tuż przy brzegu Wisły, a wszystkie wodne ptaki przypłynęły do nas! Płynęły z drugiego brzegu...
...inne przyleciały specjalnie do nas. Kaczki niesamowicie lądują na wodzie.


Zrobił się okropny tłok, a my nie mieliśmy przy sobie nawet kawałka chleba! Strasznie nam było głupio i niezręcznie. Tymbardziej, że cała ta zgraja zaczęła za nami płynąć. Dziwie się, że żadna kaczka na tym nie ucierpiała.

Moja mordka niezwykle zadowolona z faktu wspólnego, miłego i niespiesznego spaceru.























A Tekila już dostała świąteczny prezent! Setną smycz=)



A tak oto nasz łatek reagował na śnieg. Nie przeszkadza jej, kiedy po nim chodzi, ale juz w czyjejś ręce jest wrogiem numer jeden. Działy się akcje niczym z psiego ringu. Nasz odważny psiur jednak wymiękł w starciu z napierającymi łabędziami, chociaż jeden z nich usilnie nawoływał Tekilę do walki.


Pewnie to ostatnia notka przed Świętami, dlatego chcę Wam wszystkim życzyć
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!

5 komentarzy:

to NIE jest miejsce na Twoją reklamę! Komentarze z linkami do aukcji itp. będą usuwane.

Za wszystkie inne komentarze serdecznie dziękuję=)