10 czerwca 2012

Przekrój poprzeczny życia: Maj


Nie będę oryginalna, ale zabijcie mnie, nie wiem gdzie się podział Maj! Przemknął tak szybko, że ze zdziwieniem obserwuję kolejny miesiąc, którego też już sporo minęło. Z jednej strony nie działo się kompletnie nic, a z drugiej był to miesiąc przełomowy...Jeśli jesteście ciekawi co się u mnie zadziało, zapraszam na krótką historyjkę obrazkową;)

  1. Zdjęcia raczej nie trzeba podpisywać. Najlepsze czułości z najukochańszym czworonogiem.
  2. Totalny chillout w Kozach podczas długiego weekendu. To jeszcze te błogie chwile lenistwa, kiedy nie wiedzieliśmy, że kilkadziesiąt kilometrów dalej, w innym województwie rozgrywa się dramat, którego sami będziemy częścią*...
  3. No tak, poprzednie zdanie brzmiało jak ze wstępu do jakiegoś thrillera, teraz wiadomo dlaczego. Wpadłam w sidła Milleniomanii, której jedyną słuszną wersją (filmową, bo o książkowej wspominać nie trzeba) jest ta szwedzka. 3 tomy i 3 części filmu pożarłam szybko i zachłannie.
  4. Jedyne ogromne i obrzydliwe COŚ, które zostało po naszym majowym dramacie.Nie napiszę czym COŚ jest, może ktoś się domyśli.
  5. Dumna jestem ze swych kawiarnianych początków, chociaż ta latte była jedyną,w której wyszły mi warstwy. A wiadomo, latte mają warstwy...
  6. Jest promocja, trzeba korzystać. Szczególnie, kiedy na promocji są najbrzydsze buty świata, do których poczułam niewytłumaczalną miłość. Dredzik połączył się ze mną w tym dziwnym uczuciu i również kupił sobie flinstonowe buty. To zdjęcie jest również pamiątką tygodnia pustej lodówki, z której nawet światło chciało uciec;) Bo jak się korzysta z promocji, to czasami brakuje środków na tak prozaiczne rzeczy jak jedzenie, ale kto by się przejmował;)
  7. Powrót na łono krakowskiej natury córy marnotrawnej, która jeszcze wtedy odreagowywała swój majowy dramat i ledwo poruszała się na zranionej łapce... No i ostatnie zdjęcie Dredzika jako Dredzika=)
  8. Jestem próżna, narcystyczna... A tak na prawdę podejmuję próby dokumentowania swoich makijaży, które wyjątkowo mi się podobają. Niestety z mizernym skutkiem.
  9. No tak, Maj to również miesiąc zmian jeśli chodzi o pracę. Przeniosłam się ulicę dalej (no dobra, bliżej) i pracuję jako kelnerko-barmanka o co w życiu bym się nie posądzała. Jak na razie jest to totalny chillout i obawiam się, że niedługo przeczytam cały Internet i nie będę już miała co tutaj robić...
  10. Kurczę, ja się nie dziwię, że ten miesiąc tak szybko minął. W tej chwili zdałam sobie sprawę, że rzeczywiście DUUŻO się u mnie działo... Zostałam również właścicielką własnego komputera!!!!Alleluja! Główny powód kłótni dredzikowych został zniwelowany i nastała cisza i spokój...
  11. Kolejne zdjęcie z kawiarni,  której pracuję. Jest klimat=)
  12. A w międzyczasie karmiłam sobie kaczki.

*Jeśli ktoś zapyta, czym był ów wielki majowy dramat, odpowiem. W długi weekend uciekła nam Tekila. Dużo by opowiadać, ale koniec końców wszystko skończyło się dobrze, a bohaterka zajścia wróciła na czwarty dzień z ranną łapą (możliwe, że potrąciło ją auto, bo od tamtej pory się ich boi). W życiu nie zapomnę, co wtedy przeżywaliśmy, choć wydaje mi się, jakby od tego zdarzenia minęło już sporo czasu...Nikomu tego nie życzę. Brrr...

4 komentarze:

  1. dobrze, że Tekila wróciła i wszystko się tak skończyło:*

    a zdjęcia świetne! dużo mówią:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, jak ten miesiąc strasznie szybko zleciał! Pamiętam jak niedawno tutaj byłam i oglądałam Twój mix z kwietnia! :)
    Najważniejsze, że Tekila wróciła, wiem, jak moja suczka uciekła to rwałam włosy z głowy i szukałam wszędzie, ale dzięki Bogu udało się znaleźć urwisa. :)

    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello friend, you have mail, you can look at your email?

    OdpowiedzUsuń

to NIE jest miejsce na Twoją reklamę! Komentarze z linkami do aukcji itp. będą usuwane.

Za wszystkie inne komentarze serdecznie dziękuję=)