1 sierpnia 2012

Kilka ważnych zasad, o których każda blogerka powinna pamiętać

 


Chcecie kilka rad dotyczących "pozowania" do zdjęć na bloga? Chcecie? No to macie! 

Po pierwsze: Nie przypuszczałam, że to aż tak ważne... Co więcej, w życiu bym nie pomyślała, że to w ogóle ma znaczenie! A jednak... Złota zasada blogerek- Jeśli ktoś robi Ci zdjęcia, a Ty chcesz je później wykorzystać w wiadomym celu, pod żadnym pozorem nie guj żumy! To niedopuszczalne nie tylko z racji szacunku dla odbiorców (tak jakby przy zdjęciach miało to znaczenie...), ale też (no dobra, jest to jedyny powód;p) aby zachować normalną/znośną mimikę twarzy. Chyba nie chcesz zostać bez szansy na nowy post tylko dlatego, że na każdym zdjęciu masz dziwnie wykrzywioną żuchwę. Orbitka na pewno poczeka, a Ty zapanujesz nad niedopuszczalnymi grymasami;)

Po drugie: Nie zrywajcie się z pracy na krótką sesyjkę! Zwłaszcza jeśli za Wami osiem godzin, a do przepracowania zostaje jeszcze pięć (tak, czasami mam 13h dniówki). Nie chodzi mi wcale o gniew szefostwa, bo to przecież się nie liczy, kiedy w perspektywie macie świeżuni pościk. Po prostu mija się to z celem, bo będziecie wyglądały jak sflaczały kapeć potrzebujący natychmiastowej resustytacji. Jeszcze nie spotkałam się z blogiem prowadzonym przez takiego osobnika, więc pewnie przykładnie stosujecie się do tej zasady. Albo po prostu macie normalne prace.

Po trzecie: Jeśli nie w głowie Wam diety, a na myśl o ćwiczeniach fizycznych wiotczeją Wam wszystkie mięśnie potrzebne do wstania z kanapy. Jeśli na słowo "pizza" reagujecie TAK, a Waszym ulubionym zajęciem w pracy jest picie latte na przemian z kawą mrożoną oczywiście z tłuściutkim mlekiem, musicie zastosować proste triki takie jak: wyprost, wciąg, kamuflaż! Pod żadnym pozorem nie wypuszczajcie luzacko bebecha, bo ktoś posądzi o ciążę, a później mama wejdzie i padnie na zawał. Wszelkie niedociągnięcia Bozi względem sylwetki można maskować.

Ja oczywiście złamałam wszystkie trzy zasady, ale przecież człowiek to istota (mało)rozumna i uczy się na błędach. Nie byłoby tej jakże pouczającej i wiele wnoszącej do życia każdego blogera modowego notki, gdybym nie wykrzywiała twarzy przez miętową orbitkę, nie namawiała Kuby na małą ucieczkę z miejsca zatrudnienia i nie chwaliła się zapasami na zimę, które przetrzymuję w okolicy bioder;)

Napiszę Wam jeszcze tylko, że w życiu nie miałam na sobie tak drogiego t-shirtu, ale też nigdy nie nosiłam spodenek Tommiego Hilfigera za 8 złotych. Równowaga musi pozostać zachowana.





 t-shirt: Bershka (80zł), spodenki: Tommy Hilfiger (sh, 8zł), trampki: no name (25zł), torba: adidas (15zł), okulary: CCC

39 komentarzy:

  1. Doskonały post :D Uwielbiam Cię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. oooch a trampki skąd?<3


    Em.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mały sklepik w Krakowie, w którym można kupić tanie, chińskie podroby obuwnicze śmierdzące klejem=)

      Usuń
  3. serce mi szybciej bije do Twoich bucików, są idealne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo chętnie,chwal gdzie to miejsce!;D
    Em.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo dooobra;) na ul. Długiej od strony Basztowej w okolicach przystanku tramwajowego kryje się malutki sklepik z tymi oto butami. To tam. Ale ciii;)

      Usuń
  5. Dobrze, że przypomniałaś mi o tej gumie, faktycznie czasem się zapominam, a wygięta twarz nie nadaję się do publikacji :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Trampki bomba:)a cio do zasad może i je wszystkie złamałaś i cio z tego jak wciąż wyglądasz super:)i ten tatuaż kocham go:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. o kurcze, nie piernicz z tymi bioderkami!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna notka ;) spodenki bardziej mi się podobają od bluzki ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahah :D usmialam sie do łez :D Szczegolnie przy fragmencie o pizzy ;))) Cos de facto w tym jest bo jednak postawa wciagnij i sie napnij do fotek towarzyszy mi na codzien bo czasem im bardziej zem zmeczona tym wiecej ludzi chce mi gratulowac stanu blogoslawionego z uwagi na skolzizoo-lordoze polaczona z wypieciem brzucha w przod ;)))

    OdpowiedzUsuń
  10. hahahah, genialne porady ;d uwielbiam te tramposzki, super się przentują! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. ha ha ha ja też łamię te zasady i to na każdym kroku :D guję żumę, sesyjka trwa 15 minut max a i garbię się niemiłosiernie ... gdy mam pełne brzuszysko :D świetnie wyglądasz, bardzo fajny t-shirt i buty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. genialna notka;):)

    masz fajny blog.

    pozdrawim i zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. I chwal się skąd torba:)???? bo też bym "takom" chciała:) widzę ostatnio często na Ciebie trafiam:D tym razem przejście z galeri na floriańską z piesiuniem Twoim:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torbę kupisz w każdym adidasie:) Mam nadzieję, że w tym roku także są, bo ja swoje kupowałam w zeszłym=) Ano widzisz, to moje okolice;) W kawiarni, o której wspomniałaś w innym poście pracuję, a mieszkam niedaleko galerii, więc krążę;)))

      Usuń
    2. No ja Lubicz:D także też wszędzie blisko:) ooo to kiedyś muszę zajrzeć:)

      Usuń
    3. haha, ano widzisz, to my sąsiadki;)

      Usuń
  14. Haha, uśmiałam się czytając ten post. :D A trampki mnie powaliły na kolana, są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  15. haHAHAHA:)dOBRZE ŻE DORADZIŁAS:) MUSZE WCIĄGAC SWOJEGO 'BEBECHA' :d BO JUZ MAŁO BRAKUJE DO GRATULACJI CIĄZOWYCH:))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Po pierwszych paru zdaniach odetchnelam z ulga, bo juz myslalam, ze Ty tez zaczynasz tak smiertelnie powaznie podchodzic do mody, zakupow, blogowania i wszystkiego co sie z tym wiaze;-). Dzieki Ci za to, ze jestes, jaka jestes!:-). I masz swietne wlosy!

    OdpowiedzUsuń
  17. Hahaha, dobre, nawet bardzo dobre rady! :D Powiem Ci, że na pewno mi się przydadzą, bo ja za wielką "pozowniczką" nie jestem, a szkoda. :P

    OdpowiedzUsuń
  18. ale się uśmiałam czytając to! Hahahah, uwielbiam Cię, Żużu <3

    OdpowiedzUsuń
  19. odpowiem Ci tutaj, żeby mieć pewność, że wiadomość do Ciebie trafi:
    my spaliśmy w hotelu Olsanka ***, 45 zł za noc, warunki super, ze śniadaniem, a do centrum łącznie z dojściem na stację metra jest 10 minut. Trochę wieje komuną, ale i tak polecam ; )

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeczywiście niektóre zasady są stworzone tylko po to, by je łamać. ;) A Tobie ten proceder wcale nie zaszkodził. Butki cudne, choć stężenie różu powalające! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dobre rady, pisane z humorem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miły początek dnia mnie czeka po przeczytaniu twojego dowcipnego posta. dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo zabawny tekst:)
    Tenisówki są rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  24. Opis posta ciekawy i zabawny, ale co do "tenisówek"... tenisówki to obuwie z jednobarwnego lub wzorzystego materiału i przedewszystkim SZNUROWANe, a nie z gumkami. Te buty wyglądają mi bardziej na jakieś chińskie baleriny ewentualnie espadryle.

    OdpowiedzUsuń
  25. Koszulka♥
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://cherrylassie.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  26. Pozytywnie:):) Jak na 8 godzin pracy to nie jest zle;))

    OdpowiedzUsuń
  27. super koszulka, no i ta matrioszka na twoim reku! zachwycam sie nia ciagle!

    OdpowiedzUsuń
  28. haha, mimowolnie się uśmiecham, czytając Twojego posta :) złamałaś trzy zasady, ale udało Ci się wywołać mój uśmiech, po całym wszawym dniu. gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  29. rewelacyjny post! t-shirt jest świetny, mega optymistyczna osoba z Ciebie;) buziak

    OdpowiedzUsuń
  30. haa! ta guma do zucia jest sprawcą rybiej miny? to mi się podoba, będe musiała spróbować ;DD dobrze wyglądasz, wcale nie jak po pięciu wymęczonych godzinach!

    OdpowiedzUsuń
  31. świetny tekst! Bardzo zabawny, jeszcze tu wrócę by poczytać cię więcej, na razie pędzę z psami na spacer! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

to NIE jest miejsce na Twoją reklamę! Komentarze z linkami do aukcji itp. będą usuwane.

Za wszystkie inne komentarze serdecznie dziękuję=)