13 lipca 2013

Być FIT: Słów kilka o ćwiczeniach






Hej!
 Dzisiaj przychodzę do Was z drugą częścią moich wywodów na temat, na który najwięcej do powiedzenia ma Krzysiu Ibisz. Chcesz być fit? Jedz zdrowo, dużo się uśmiechaj i ĆWICZ!
Właśnie o tym ostatnim dzisiaj Wam ponudzę i opowiem fascynującą historię jak to czasami zdarza mi się z kanapy stoczyć na dywan. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego robię na tym dywanie, zapraszam do lektury;)

Jak już Wam wcześniej pisałam, moje początki z ruchem nie były miłe i przyjemne (Wasze też nie są/nie były/nie będą). Nie ma się co oszukiwać, nasze XXI wieczne organizmy ciężko znoszą jakikolwiek wysiłek wykraczający poza normy. Musimy się zmusić. I tyle.

Jak się zatem zmusić? Najlepiej znaleźć swój własny motywator (o moich już pisałam). Nieważne, czy będzie on dotyczył naszego wyglądu, zdrowia, czy samopoczucia. Czasami wystarczy jedno hasło przewodnie, aby zacząć działać. Innym razem cała lista, to za mało (no ale wtedy to już chyba mamy problem sami ze sobą i swoim lenistwem:P)


  • Chcę dobiegać do autobusu bez zadyszki.
  • Chcę mieć lepsze wyniki badań.
  • Chcę być szybsza od Chłopaka na 100m.
  • Chcę w końcu zmieścić się w rozmiar 38!
Dopiszcie swoje "chciejki" i zamieńmy je na "Będę" Ok?

Moje początki

Pierwszy raz pomyślałam o tym, że może warto byłoby ruszyć swój tyłek jakieś...2 lata temu (Serio. Wcześniej nie odczuwałam takiej potrzeby. Smuteczek.) Próbowałam odnaleźć się na basenie, bo przecież woda to mój żywioł. ZONK. Każdy powód jest dobry, żeby jednak nie pójść. A największy i najbardziej przekonujący to ja w kostiumie. Przed lustrem. No cóż, okazało się, że 1 godzina pływania raz na pół roku nie uczyni ze mnie gwiazdy "Słonecznego Patrolu". Później postanowiłam zadziałać na siłowni. W końcu nic tak nie motywuje jak wydanie pieniędzy na miesięczny karnet open. Przynajmniej mnie, krakowskiego centusia;) Pochodziłam, poćwiczyłam, miesiąc minął i jakoś tak zapał zgasł... No i trafiłam na Ewcię- wybawicielkę, dzięki której okazało się, że własna podłoga jest najlepszym dla mnie miejsce do spalania tłuszczyku. Zaczynałam oczywiście od wszystkim znanych płyt z magazynu Shape. Na skalpelu wyuczyłam w sobie nawyk do ćwiczeń, zobaczyłam pierwsze efekty i... polubiłam ten "wspaniały" ból, kiedy już myślisz, że nie dasz rady, bo Ci noga odpadnie. Tej malutkiej kobiecie bez grama tłuszczu zawdzięczam to, że się zmieniam i że chce mi się ćwiczyć. Mówcie co chcecie, każda moda, która wpływa korzystnie na zdrowie ludzi jest OK. Chodakowska jest OK:) W tym momencie zdradziłam swą "wybawicielkę". Wiadomo, wszystko po jakimś czasie się nudzi. W tym momencie mam swój ulubiony zestaw ćwiczeń, które każdy może znaleźć na YouTube. Są łatwe, ciekawe, ale też bolesne;)

Mój aktualny zestaw ćwiczeń






Tak sobie śmigam ok. 5 razy w tygodniu. Czasami, jeśli mam przypływ sił witalnych, dodaję inne ćwiczenia z repertuaru Mel B, lub XhitDaily (uwielbiam ten kanał!). Zdecydowanie polecam ćwiczenie pośladków Mel B- pupunia jak marzenie;)

Wprawdzie uwielbiam mój zestaw ćwiczeń, ale może polecicie coś ciekawego? Koniecznie napiszcie, jeśli zdecydujecie się wypróbować któreś z pokazanych:)

7 komentarzy:

  1. Ja od lat ćwiczę na domowej podłodze, udało mi się zejść z rozmiaru XXL do powiedzmy Mki, bo czasem się zaniedbuję i zaczynam się powiększać do M/L i znowu zabieram się ostro za siebie.. Ja jednak bardzo się zraziłam i szukałam alternatyw, regularnie ćwiczę, ostatnio (pół roku temu) rozpoczęłam trening na zmniejszenie nóg - bo chcę w końcu móc wyjść w spodniach i czuć się komfortowo - ale póki co straciłam aż 2 cm.. Po Twoim ostatnim poście bardzo się zmobilizowałam i szukałam czegoś dla siebie, zamówiłam płytę i od kilku dni ćwiczę ze skalpelem, w piątek też zamówiłam twistera jako dodatek do treningu Ewy na wieczorne rozluźnienie i popracowanie nad talią, której nie mam.. Dziękuję za motywację ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tez cwicze na domowej podlodze ;d fajny post :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam oko, a teraz juz wiem co Cię tak odmieniło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto wprowadzić trochę różnorodności do swojego treningu! Ja korzystam z zestawu ćwiczeń Chodakowskiej i z pomysłów z Shape czy Woman's Health, ale ostatnio np. kupiłam DVD z kickboxingiem, gram w tenisa, próbuję sprintu za domem, świetna sprawa. No, i zapisuję się na kolejne kursy tańca - przyjemność i zdrowie w jednym. Mięśnie nie lubią nudy! :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tańcze z yt ! just dancee ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewa mi kompletnie nie leży, ćwiczę callanetics z Callan i wybrane elementy core training, np planki i niektóre asany jogi. Skakać i machać kończynami nie lubię, pasują mi ćwiczenia, które wyglądają na łatwe, statyczne, ale potrafią zaangażować wszystkie mięśnie. Oczywiście można je robić w domu, a także wszędzie, gdzie sa 2 m kwadratowe podłoża. Do tego bieganie, marsze, rower.
    Mam M/L, było M, ale się zapuściłam trochę :) Niemniej rozmiarem się nigdy nie przejmowałam.
    Cele:
    pobiec 10 km
    zrobić szpagat
    bez zmęczenia biegać kilka godzin za moim czterolatkiem (to największe wyzwanie)

    Tyle do końca roku, potem sie zobaczy ;)

    OdpowiedzUsuń

to NIE jest miejsce na Twoją reklamę! Komentarze z linkami do aukcji itp. będą usuwane.

Za wszystkie inne komentarze serdecznie dziękuję=)